Home » Blah Blah » Z wąchania książek można się wyleczyć

Z wąchania książek można się wyleczyć

Nie jestem i w sumie nigdy tak naprawdę nie byłem molem książkowym. Owszem, wielokrotnie nie mogłem się oderwać od jakiegoś utworu, ale chociażby w tym roku przeczytałem zaledwie kilka książek. Jednak niezależnie od aktualnego zainteresowania literaturą, zawsze uwielbiałem zapach książki. Gdy dostawałem od kogoś jakąś w prezencie to najpierw podziwiałem okładkę, potem czytałem opis książki jeśli był umieszczony na jej odwrocie, przeglądałem spis treści, sprawdzałem liczbę rozdziałów i stron. Mówiąc krótko, jeśli już zabierałem się do czytania, to zawsze było to dla mnie coś więcej niż wchłanianie treści tekstu.

Gdy mniej więcej 10 lat temu w sieci zaczęły się pojawiać pierwsze namiastki e-booków. Nie wierzyłem, by mogły one kiedykolwiek zastąpić tradycyjną książkę. Jednak gdy teraz się nad tym dobrze zastanowię, to największym problemem dla mnie było męczenie się oczu po zaledwie półgodzinnej lekturze. Uwierzcie lub nie, ale czytanie książki w PDFie na 15-calowym monitorze CRT nie należy do przyjemności…

Pierwsze artykuły dotyczące e-papieru, które można było znaleźć w Internecie sprowadzały się do stwierdzenia: „E-Papier zmieni nasze życie! Ale póki co jest do dupy”. Narzekano przede wszystkim na długi czas zmiany wyświetlanego obrazu, małą ilość odcieni szarości możliwą do wyświetlania, ghosting i wiele, wiele innych. Co ciekawe więcej mówiło się wtedy o „gazetach przyszłości” niż czytnikach książek. Każdemu marzyła się gazeta, która na jednej stronie wyświetla kolejno wszystkie artykuły. Miał to być koniec ery palców wiecznie brudnych od tuszu drukarskiego. O zgrozo!

Moje zdanie zmieniło się gdy w ubiegłym roku trafiłem na stronę Świat Czytników. Po przeczytaniu kilku artykułów w mojej głowie narodziła się myśl: „Kindle – muszę to mieć!”. Wszystko super, tylko że czekało mnie sporo innych wydatków i czytnik odłożyłem na koniec mojej listy.
Tak się złożyło, że w związku z moimi planami emigracyjnymi zacząłem się pozbywać różnych gratów i po złożeniu wszystkich oszczędności do kupy okazało się, że mogę sobie w końcu pozwolić na taki „gadżet”.

Kindle Paperwhite trafił do mnie dopiero parę dni temu, a już wiem, że póki co jest to mój najlepszy zakup tego roku. Ba! Ja to wiedziałem już podczas jego pierwszego uruchomienia!

Kindle
Kindle

Nie zamierzam opisywać procesu rozpakowywania, ani wszystkich detali technicznych tego urządzenia, bo takie informacje znajdziecie w sieci bez problemu. Powiem za to o tym, co mnie najbardziej w nim urzekło.

Czytelność – Porównując do tradycyjnej książki, w lekko zacienionym pokoju, Kindle był znacznie czytelniejszy. Im lepsze oświetlenie, tym różnica staje się mniej zauważalna.

Prostota – Nie jest to dla mnie aż tak istotne, ale korzystanie z czytnika jest banalnie proste.
Z powodzeniem nawet starsza osoba może się nauczyć jego obsługi.

Cloud – Po założeniu konta na Amazonie przypisany nam zostaje specjalny adres e-mail w domenie kindle.com. Każdy e-book wysłany na ten adres zostaje automatycznie wysłany na naszego Kindla. Co ważne, większość księgarni internetowych oferuje możliwość automatycznego wysyłania zakupionych książek na nasze urządzenie.

Wygaszacz ekranu
Wygaszacz ekranu

Pojemność – Srylion książek w małym, lekkim urządzeniu. Problem pakowania się przed wyjazdem na wczasy odchodzi w niepamięć.

Ergonomia – Porównując do aktualnie czytanej przeze mnie książki, „Mick – Szalone życie i geniusz Jaggera”, Kindle jest zdecydowanie wygodniejszy do trzymania. Kartki same nie uciekają. Czytnik trzymać mogę spokojnie jedną ręką. I co chyba najważniejsze – jest lekki jak piórko. Ciężar jest naprawdę niezauważalny.

Obudowa jest gumowana, przez co Kindle bardzo pewnie leży w dłoni
Obudowa jest gumowana, przez co Kindle bardzo pewnie leży w dłoni

Słownik i X-Ray – W trakcie czytania e-booka mamy dostęp do słownika, który natychmiast przetłumaczy niemalże każde słowo na język polski. Jeśli jego tłumaczenie nie jest dostępne to wyświetli się definicja w języku angielskim. Zaś X-Ray umożliwia podgląd informacji na temat bohaterów występujących w utworze. Taki spis najważniejszych informacji o książce.

Już teraz wiem, że zacznę czytać więcej książek. Przesadzam? Uwierzcie mi, nie kupiłbym tych dwudziestu kilku e-booków gdyby miało być inaczej :)
Warto zaznaczyć, że czytnik nie służy tylko do czytania książek, ale wszelkiego rodzaju artykułów i publikacji. Mając specjalną wtyczkę do Firefoxa można wysyłać artykuły ze stron internetowych prosto na czytnik jednym kliknięciem.

Amazon dba o styl i detale niemal tak dobrze jak Apple ;)
Amazon dba o styl i detale niemal tak dobrze jak Apple ;)

Co ciekawe na e-booki codziennie jest kilkadziesiąt(!) promocji w polskich sklepach internetowych. Dodajcie drugie tyle literatury anglojęzycznej z Amazona i okazuje się, że na czytaniu e-booków można zaoszczędzić!
Parę tygodni temu zamierzałem kupić drugą część trylogii Millennium Stiega Larssona – „Dziewczyna, która igrała z ogniem”. Za nową książkę w księgarni musiałbym zapłacić około 35-40 zł. Za używaną o około 10 zł mniej.
Za e-booka zapłaciłem niecałe 20 zł.

Poza tym nawet jeśli dana pozycja nie jest aktualnie na promocji to księgarnie internetowe biją się o klientów obdarowując ich kodami rabatowymi. Aktualnie zostało mi jeszcze 5 kodów rabatowych o wartości 10 zł każdy.

Ta nowa forma czytania książek bardzo mi odpowiada. Zarówno sam sposób czytania jak i zdobywania nowych pozycji. Zakupy przez Internet są po prostu wygodne, a produkt wędruje na Kindla w ciągu kilku minut.
Jakby ktoś pytał – ja z wąchania książek się wyleczyłem.

( Photo credit: ifatma. )

Check Also

Ufam lekarzowi. Lekarz mi pomoże.

Zachorowałem pierwszy raz od ponad roku.

One comment

  1. „Z wąchania książek można się wyleczyć”
    Oj można, można… Kindle bardzo to ułatwia ;)
    Potwierdziło się to na moim przykładzie :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *