Home » Australia » Siedem miesięcy

Siedem miesięcy

W ubiegłym tygodniu minęło dokładnie 7 miesięcy od mojego przylotu do Australii.
Aż się wierzyć nie chce!

Blog zapadł w śpiączkę, bo plan był taki by pisać wtedy gdy jest o czym.
A gdy nie ma?
Wtedy powstają właśnie takie wpisy o niczym.
Może nie do końca o niczym, bo w sumie będzie odpowiedzią na najcześciej zadawane przez Was pytania…

Na zewnątrz jest −40°C, wiatr wieje mocniej niż na kołobrzeskich „główkach”, a dokoła nic tylko ocean.
Na szczęście ja jestem w środku. Leżę sobie wygodnie pod kocykiem i słucham muzyki.
Dla ścisłości: „wygodnie” – jak na klasę ekonomiczną w trzydziestoletniej puszce, znajdującej się 10 km nad poziomem morza.

Przez parę dni będę trochę bliżej domu, ale jednocześnie dość daleko od…
No właśnie…
Domu?

Przed wylotem z Sydney dostałem do wypełnienia deklarację, którą potem trzeba przed wejściem na pokład oddać strażnikom.
Imię, nazwisko, data urodzenia, numer paszportu – spoko.
Państwo którego jestem rezydentem?
I zaczynają się schody.
Muszę wpisać… Polska?
Ale jak to?

Od pół roku pracuję w dużej firmie w samym sercu Sydney. Stek z kangura w porze lunchu nie jest niczym nadzwyczajnym.
O tym, że Tusk nie jest już premierem dowiedziałem się z jakimś dwutygodniowym opóźnieniem. Coraz częściej łapię się na tym, że szybciej przypominam sobie pewne słowa po angielsku niż po polsku.
Naprawdę? Polska?

No właśnie.
Jestem tu już ponad 7 miesięcy, a nadal nie wiem co dalej.
Moja wiza wygasa pod koniec sierpnia 2015.
Z jednej strony to kupa czasu, z drugiej zaś ostatni gwizdek żeby zacząć starać się to zmienić.

Przyjechałem tu z nadzieją, że znajdę pracę w zawodzie i kto wie, może zostanę tu na dłużej niż 18 miesięcy. A jakbym nie znalazł, to bym przynajmniej pogłaskał kangura, pokarmił papugi i jak dobrze by poszło to nie dał bym się ugryźć jakiejś jadowitej bestii.
Po raz pierwszy w życiu udało mi się wszystko bez absolutnie żadnych problemów. Pracę dostałem raptem po miesiącu i na dodatek dokładnie w branży jaka mnie interesowała.

Idealnie!

Idealnie?

Praca mnie tak pochłonęła, że do dnia dzisiejszego nie widziałem kangura. Chociaż zjadłem ich już kilka…
Papugi karmiłem raz i to przypadkowo w parku. Zaś z krwiożerczych bestii spotkałem tylko krokodyla i to również… na talerzu :)
Nie zrozumcie mnie źle – bardzo lubię swoją pracę.
Tylko co dalej?
Jeśli okazałoby się, że nie dostanę kolejnej wizy to wyjadę z Australii widząc tylko Sydney?
Mam nadzieję, że nie!
Mam również nadzieję, że zmieni się to już w niedalekiej przyszłości.
I obiecuję, że wtedy z jakiejkolwiek wyprawy wrzucę dobre kilka Srylionów zdjęć wszystkiego co popadnie.
Ba!
Może nawet zmajstruję jakiś film!

Co z wizą?
Tu sprawa nie jest taka prosta.
Mimo, że mam fajnego pracodawcę. To nie na tyle fajnego by umożliwił mi staranie się o wizę „sponsorowaną”.
W związku z tym muszę załatwiać ją na własną rękę.
Jak będzie?
Życie pokaże.
Z opowieści ludzi odnoszę wrażenie, że drogi są tylko dwie: wszystko pójdzie jak z płatka i będzie to tylko formalność albo będzie to krwawa i bolesna walka z zastępami biurokratów.
Nie ma nic pomiędzy.

Czy chcemy tu zostać?
Temat rzeka bez jednej konkretnej odpowiedzi.
Na chwilę obecną, na najbliższe kilka lat? Raczej tak.
Czy się jest to wykonalne? Nie wiem.
Czy będziemy płakać gdyby się nie udało? Zdecydowanie nie.
Traktujemy to wszystko jako taką trochę poważniejszą, ale jednak „przygodę”.

Dobra. Kończę ten wywód bo stewardesa pomyka w moim kierunku z wózkiem pełnym papki.
Oni to tutaj jedzeniem nazywają
No cóż…

A!
Zapomniałbym…
Wkrótce wrzucę mały update w sportowym klimacie. Ale to jak zwykle „wkrótce” – czyli jutro, pojutrze, za 4 miesiące albo wcale.

Piona!

Check Also

Bileciki do kontroli!

Strasznie nie lubię przepłacać. Jeśli wiem, że warto to wydam od czasu do czasu więcej …

11 komentarzy

  1. Ale jak to NIE widziałeś kangura??? Jeżeli to nie Pijarowomarketingowy zabieg stylistyczny to marsz poza Sydney w weekend albo chociaż do sanktuarium wyściskać pluszaki :)
    Powodzenia w planach i czekamy na update wizowy :)
    I & A.

  2. Jak znalazles sobie jakis pokój albo mieszkanie zaraz po wylądowaniu w Sydney? Zarezerwowałeś sobie jakiś pokój jeszcze będąc w Polsce? Czy może miałeś tam jakichś znajomych/rodzine, gdzie mogłeś nocować do czasu znalezienia własnego noclegu? Pytam bo Australia jest wg mnie ciekawym krajem do emigracji, ale nikogo tam nie mam znajomego, więc gdybym nawet dostał wizę, to chyba bym sie stał bezdomnym po przylocie do wielkiego miasta, bo chyba nie da się niczego wynająć w Australii będąc jeszcze w Polsce. I czym po dotarciu do lotniska sydney dotarłeś na miejsce gdzie mieszkasz? Pytałeś przypadkowych ludzi, jaki autobus jedzie na daną ulicę?

    • Ciężko jest wynająć mieszkanie/pokój w Australii będąc jeszcze w Polsce, chociaż nie jest to niemożliwe.
      Ja na początek zatrzymałem się w pokoju wynajętym poprzez portal Airbnb i dałem sobie bodajże 10 dni na znalezienie czegoś porządnego będąc na miejscu.
      W moim przypadku wszystko się ładnie zgrało i znalazłem świetny pokój.
      W Sydney nie mam żadnej rodziny ani znajomych. Jadąc do Australii dostałem kilka namiarów na znajomych znajomych, ale nie chciałem ich nadużywać już na starcie.
      Transport z lotniska do miasta jest banalnie prosty, gdyż stacja kolejowa (pseudo-metro) znajduje się pod lotniskiem. Ja dogadałem się z ludźmi z Airbnb i odebrali mnie z lotniska za drobną opłatą.

  3. A na jakiej wizie jesteś jeśli można zapytać (może pisałeś na blogu, ale pamięć mnie zawiodła)? Ostatnio dużo myślę o emigracji do Australii, ale chyba nie mam szans na wizę stałego pobytu, bo jestem w trakcie studiów, więc doświadczenia zawodowego nie mam…

    • Tak, pisałem – wiza 476 Recognised Graduate.
      Nie trzeba się od razu porywać na stały pobyt. Zacznij od krótszej wizy (np. studenckiej) i zobacz czy Ci się tu spodoba ;)

  4. Od tej notki trochę czasu minęło, jak sytuacja wygląda teraz? Udało się zdobyć inną wizę? :)

    • Jeszcze nie, ale już proces ruszył ;)

      • Hej, jak idzie proces z zdobycia innej wizy?
        Ja 2 tyg temu zlozylem dokumenty o 476.

        • Póki co wszystko stoi w miejscu, ale z niczyjej winy – osoba odpowiedzialna za sprawy wizowe w mojej firmie jest na urlopie…
          Temat mam nadzieję ruszy w ciągu najbliższych dni.

          Patrząc na to co piszą inni to lada moment powinieneś mieć odpowiedź w sprawie aplikacji ;)

          • Witam, mogę się dowiedzieć jaki jest obecny progres w staraniu się o kolejną wizę i na jaki subclass aplikujesz? :)

          • Hej,
            Aplikuję o wizę Temporary Work (Skilled) (subclass 457). Wszystkie dokumenty zostały złożone zarówno przeze mnie jak i mojego pracodawcę. Pozostaje czekać :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *