Home » Australia » Czy jest tu jakiś cwaniak?

Czy jest tu jakiś cwaniak?

Przed przyjazdem do Australii nasłuchałem i naczytałem się wiele narzekań na temat cen produktów spożywczych (i nie tylko). Wiedziałem, że nie mogę przeliczać ich na złotówki, bo inaczej bym zwariował. Trzeba do tego podejść tak, że 1 A$ = 1 PLN. Wiadomo. No ale piątaka nie przepuszczę…

Byłem wczoraj na zakupach w Aldim. Jest to australijski odpowiednik Biedronki. Nie mają wszystkiego w swoim asortymencie, ale jak już coś mają to przeważnie po najniższej cenie.
Jakość produktów? Bywa różnie. Zresztą co ja Wam będę… Byliście w Biedronce? No właśnie.
Kupiłem kilka rzeczy. Podchodzę do kasy, płacę, wychodzę. Nie miałem zielonego pojęcia ile powinienem zapłacić. Kupiłem same najpotrzebniejsze rzeczy, więc to po prostu nie było dla mnie ważne. Jeść trzeba.

Wszyscy ci, którzy mnie lepiej znają, wiedzą że mam lekkiego pierdolca na punkcie organizacji, porządku, czystości i nie wiem co Wam się tam jeszcze nie podoba :D
Dlatego też po powrocie do domu wyciągnąłem paragony, żeby zapisać sobie ile wydałem.
Biorę paragon.
16$ – zapisane
Zaraz, zaraz. 16? W sumie to co tyle kosztowało?
Oliwa, oliwa, mleko, pomidory… Wrrrróć! Ja kupiłem tylko jedną butelkę oliwy.

Pierwsza myśl: Piątak w plecy.
Damn it!
Druga myśl: To był MÓJ piątak!

Postanowiłem pójść następnego dnia i walczyć o piątkę. A co!?
Od dziecka, tabliczki z napisem „Po odejściu od kasy reklamacji nie przyjmujemy” widywałem dobre Srylion razy. Byłem niejednokrotnie świadkiem sytuacji, gdzie ktoś nie mógł się doprosić zwrotu 20 groszy za gumę Turbo czy też coś innego równie absurdalnego. (Z całym szacunkiem dla kultowej gumy Turbo…)
No a żeby się udało… Całe zdarzenie trzeba było udokumentować nagraniem monitoringu z opinią biegłego potwierdzającego oryginalność i wystosować do kierownictwa sklepu pismo napisane przez swojego prawnika albo najlepiej trzech różnych. Do tego należało załączyć opinię lekarza o poczytalności, oryginał paragonu w idealnym stanie, wraz z tłumaczeniem przysięgłym w 3 językach i potwierdzenie regularnego rozliczania się z podatku za ostatnie 10 lat.
Aaaa! I bym zapomniał. Jeszcze trzeba się ładnie uśmiechnąć do pani kierowniczki w sklepie, dać pralinki i pół litra.
Dlatego przygotowałem się psychicznie. Czułem się trochę jak „idiota”. Kurde, wszyscy będą ze mnie cisnąć w tym sklepie, że walczę o jakieś 5 dolarów…
Trudno. Mam to w dupie. Idę walczyć!
W drodze do centrum handlowego puszczam sobie najbardziej motywującą muzykę jaką tylko mam na telefonie. Nastawiam się na konkretną dyskusję. W głowie już przygotowuję się co i komu powiem.
Wchodzę do sklepu na takiej pompie, że aż sam się sobie dziwię. No ale piątak!

– Dzień dobry, robiłem wczoraj u was zakupy, kupiłem jedną butelkę oliwy, a na kasę nabito 2 sztuki. Proszę, oto paragon.
(kasjer rzuca tylko szybko okiem na paragon)
– Proszę, oto pańskie 5 dolarów. Najmocniej przepraszam za zaistniałą sytuację. Mam nadzieję, że więcej się to nie powtórzy. Miłego dnia i zapraszam ponownie!

Nosz w mordę!
Tak się zdenerwowałem, że za te 5$ kupiłem sobie czekoladę i wino, których w ogóle nie planowałem kupić.

Polsko, tęsknię.

 

Check Also

Gołębio-papugo-dzięcioł

Pierwszy i mam nadzieję ostatni film nagrywany „w pionie”…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *